Wiek: 115 Dołączyła: 18 Maj 2007 Posty: 194 Skąd: Miasto koziołków
Wysłany: 2007-06-21, 21:36 Re: Eliksir życia
Megan McGuire napisał/a:
Z wyrazami szacunku,
Elanor Nevar”
Czemu wy z uporem robicie ze mnie z-cę dyrektora? (tak przynajmnije zakałdam, ze robicie, bo w "oryginale" tu sie sygnowała McG, którs owym z-cą była).
Ja tu tylko ONMS-u uczę i zdarza mi się przyłoić kapciem paru śmierciożercom ^^
Wiek: 115 Dołączyła: 18 Maj 2007 Posty: 194 Skąd: Miasto koziołków
Wysłany: 2007-06-25, 15:12
Nic - daję ci motywację. Jedyna forma nacisku, jaką posiadam^^. Poza tym - w poniedziałek wybywam i zobaczyłabym twoje opowiadanie dopiero za dwa tygodnie :)
Wysłany: 2007-06-25, 17:45 Ladies and gentelmens, part two :D
Doczekaliście się ;P
Rozdział 2
~~~~~~~
Następnego, sobotniego ranka Megan obudził przeszywający ból gdzieś w okolicach łokcia. W nocy musiała spaść z łóżka, bo leżała plackiem na ziemi i było jej zimno. Zwlokła się z podłogi, założyła szlafrok i zeszła na dół. W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli, rozbieganych, dalekich, dziwnych… Nadal nie mogła uwierzyć, w to co się wydarzyło wczoraj. Zapewne państwo McGuire już wyrzucili „idiotyczny” list wraz z sową. Jakie było zdziwienie dziewczyny, kiedy wkraczając do kuchni ujrzała dziwny, przynajmniej dla niej, widok.
Ojciec siedział przy drewnianym stole popijając kawę i czytając gazetę, gdy matka smażyła omlety.
- Co do?... – nie zdążyła dokończyć, gdy rodzice natychmiast kazali jej usiąść.
- Więc Megan… - zaczęła mówić Elizabeth – Mieliśmy nadzieję, że te głupoty się zakończą, ale cóż… - urwała na chwilę i spojrzała na męża, który pokiwał głową - …wygląda na to, że się myliliśmy. Pojutrze, czyli w poniedziałek, pojedziemy kupić ci rzeczy do szkoły. A na razie jedz.
Kobieta podstawiła pod nos dziewczyny talerz z pachnącym jedzeniem, podczas gdy ta, aż otworzyła usta ze zdziwienia.
- Ale… - zdołała wymówić po chwili – … to znaczy, że wy o tym wiedzieliście? Też jesteście magikami?
- Czarodziejami jak już. Nieważne. – urwał ojciec, więc już więcej się nie odezwała
Reszta ranka upłynęła dosyć spokojnie. Megan czuła się trochę nieswojo w towarzystwie rodziców. Ci wydawali się nie za bardzo zainteresowani dziewczyną, chociaż co jakiś czas posyłali do niej dziwne spojrzenia, jakby chcieli powiedzieć „Spokojnie… spokojnie…”. Wieczorem wyszli do pracy.
Następnego dnia znowu dom był pusty. Megan odnalazła list, schowany głęboko w szafie i raz po raz czytała go z wypiekami na twarzy. Był trochę pognieciony, ale nie przeszkadzało to jej. Cały czas miała kopertę w ręce. Rodzice natomiast nie wrócili tego dnia do domu.
Gdy nastał poniedziałek, Megan obudziła się podniecona już o świcie. Wstała i w niecały kwadrans była juz gotowa do wyjścia. Podeszła pod drzwi pokoju jej rodziców, przygładziła włosy, wyprostowała bluzkę, zapukała i nie czekając na odpowiedź, weszła do środka.
Łóżko było posłane, w pomieszczeniu nie było żywego ducha. Meg trochę rozczarowana, usiadła na skrawku łóżka trzymając w ręku pergamin z listą zakupów. Westchnęła cicho i wyszła z pokoju. Będąc w holu, usłyszała zgrzytnięcie zamka i zbiegła szybko po schodach, zeskakując po trzy stopnie.
- Megan? Idealnie. Dobrze, że już wstałaś, jedziemy po rzeczy dla ciebie.
Ledwo mama dziewczyny skończyła mówić, wciągnęła ją na korytarz, gdzie czekał już Collin.
Zeszli na dół, wsiedli do samochodu i wyruszyli do centrum miasta.
Czas wlókł się niemiłosiernie, a niewyspanie jedenastolatki zaczęło dawać o sobie znać. Oparła twarz o zimną szybę i patrzyła, gdzieś w dal wyobrażając sobie, jak jest już w szkole i idzie na pierwsze lekcje.
Nagle samochód gwałtownie zahamował, a dziewczyna otrząsnęła się z letargu. Wysiadła z pojazdu, lekko zatrzaskując drzwi i szybkim krokiem podążyła za rodzicami. Stanęli na ulicy, mając przed oczami sklep muzyczny, księgarnię i jakiś stary pub. Do tego ostatniego nie wchodził nikt, podczas gdy do dwóch pozostałych wlewały się tłumy. McGuire`owie zaś skierowali się do baru. Gdy tylko tam weszli prosto w twarze buchnął im dym z cygar oraz uderzyła w nich fala duszności. Rodzice nie podeszli do lady,tylko wyszli bez słowa na zaplecze. W barze siedziało mnóstwo osób, ale Meg z grzeczności starała się na nich nie patrzyć, podczas, gdy oni bezczelnie gapili się na nią i jej rodziców. Dziewczynka trochę przestraszona pobiegła szybko do matki i ojca, wychodząc na świeże powietrze. Zaplecze składało się z trzech kubłów na śmieci i muru z czerwonych cegieł.
- Uhm… Normalnie to powinno być zrobione różdżką, ale… - zaczęła mówić pani McGuire przyglądając się ścianie, po czym skierowała wzrok na córkę – to powinno wystarczyć.
Kobieta złapała dziewczynkę za nadgarstek i jej palcem dotknęła szybko paru cegieł. Mur zaczął powoli znikać…
------------------------
Nie potrafię opisywać pomieszczeń, więc dałam sobie z tym spokój ;P Mam nadzieję, że wam się podobało, mimo iż urwałam w takim momencie xD
Nie wiem, kiedy będzie następna część, nie potrafię określić dokładniejszej daty ;P
Poprostu poczekacie xD
Do Sal - Wybacz, starałam się, zrobić jak najkrótsze, ale ja poprostu krótko pisać nie umiem xD
_________________
Ostatnio zmieniony przez Megan McGuire 2007-07-01, 21:55, w całości zmieniany 4 razy
Wiek: 36 Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 344 Skąd: z domku
Wysłany: 2007-06-25, 22:30
Podoba mi się. Nieco tajemnicze...krótko mówiąć w sam raz jak dla mnie.
Megan McGuire napisał/a:
Jednak pisze o naszej szkole :P
Jednak to stwierdzenie troszke mnie martwi. Jak dobrze rozumiem będziesz tu również opisywać uczniów. No to ja już widze swój opis . Napewno obsmarujesz mnie tak ,że przez miesiąc na forum się nie pojawie .
Dzięki, już poprawiam, Windows oczywiście swoje -.-"
Bede pisać o POSTACIACH. Ale mała prośba, żeby nie było, piszcie, czy zgadzacie się na wykorzystanie ich w tym opowiadaniu do mnie na PM, żeby potem płaczu nie było ^^"
Wiek: 115 Dołączyła: 18 Maj 2007 Posty: 194 Skąd: Miasto koziołków
Wysłany: 2007-06-27, 18:14
Korekty na razie nie będzie, bo nie mam czasu ani chęci. Jak tak mprzeczytałam bez wgłębianie sie w szczegóły, to było raczej ok. na penwo nie rzuciła mi sie w oczy ta zatrważajaca ilosć zaimków. Jedyne, co w tej chwili pamiętam to "nie ważne" zamiast "niewazne". Trochę chyba tez mogłaym pobręczeć znowu przy interpunkcji, złwaszcza przy dialogach, ale chybad am spobie z tym spokój. Po prostu wrzucę te zasady i sama sobie poprawisz albo wykorzystasz w przyszłości.
I żeby nie było niejasności: Ja cię Megan nie prosze o to, zebyś pisała krócej. Nigdy mi o to nie chodziło - przecież nie będę cię ograniczac tlyko dlatego, ze "mi się gópio czyta długie teksy z ekranu". Pisz tak rozwlekle, jak tylko masz ochotę. Moje jedyna prosba dotyczyła tlyko tego, byś potem ewentualnie dłuuugi tekst podzieła na dwa "odcinki". I to jest tlyko pośba, a nie jakiś imperatyw ;)
Co do pisania o postaciach - proszę bardzo. Możesz sobie moją postac wykorzystać, ale wtedy prosiłabym jednak o konsultacje ze mną, bo akurat ta postać jest moja i wolałąbym, żeby zachowywała sie tak, jak ja uważam, ze powinna (z tego powodu nie zobaczycie raczej opowiadania w moim wydaniu, dotyczącego naszej szkoły ;)).
____________________________________
EDIT
I nadeszła moje koretka, zrobiona na prośbę Megan.
Tym razem są to drobiazgi i jest ich niedużo.
"W nocy musiała spaść z łóżka, bo leżała plackiem na ziemi i [była zimna]." -> to moim zdaniem wyglaa trochę dziwnie. "BYła zimna"? znaczy co - trup? ;) wydaje mi sie, ze lepiej bedzie "i było jej zimno", bo to lepiej oddaje "stan" bohaterki.
"Pojutrze, [czyli w poniedziałek], pojedziemy kupić ci rzeczy do szkoły." -> trochę nienaturalnie brzmi ta wypowiedź. Po prostu tak sie raczej nie mówi. Albo "pojutrze" albo "w poniedziałek".
"Nieważne. – urwał [jej] ojciec" -> zbędny zaimek
"Podeszła pod drzwi pokoju [jej] rodziców" -> jw.
Nagle [samochód] gwałtownie zahamował, a dziewczyna otrząsnęła się z letargu. Wysiadła z [samochodu], lekko zatrzaskując drzwi i szybkim krokiem podążyła za rodzicami. -> powtórzenie
----------------
Ogólnie fragment w porządku. ja bym sie jednak upierała przy tym, żeby dać ze dwa-trzy zdania opisu Dziurawego Kotła :) Nie żadne długaśne wywody, bo rodzinka McG tylko tamtędy "przemyka". Ale przyda się kilka słów tego, jakie wrażenie wywarło na Megan wnętrze. Jest już o bywalcach, wiec i kilka słów o samym lokalu by się przydało :)
EDIT 2:
Ach, tak i bym zapomniała... TUTAJ znajdziesz bardzo przystępnie i jasno opisane zasady interpunkcji w dialogach. Bardzo mi sie to przydało, bo w szkole nikt mnie tego nie nauczył :)